jestem wesoły romek mam na przedmieściu domeka w domku wodę, światło, gazjak mi odetną będzie bas a zatem jestem wesoły romek odcieli mi już wode lecz jeszcze mam światło gaz więc wam powtarzam jeszcze raz, odcieli mi juz gaz jestem wesoły romek mam na przedmieściu domeka w domku światło tylko mam wiec powtarzam jeszcze raz

Opole czuje się zdradzone - plany rozbudowy elektrowni tchnęły w wielu ludzi energię i nadzieję, że warto tu żyć. Gdy je odwołano, zostały im długi, rozgoryczenie i złość Zo miała być strategiczna inwestycja nie tylko dla dramatycznie wyludniającego się regionu, ale i dla Polski. Rozbudowę elektrowni Opole premier Donald Tusk zapowiedział w tzw. drugim exposé. Wartość inwestycji szacowana była na 11,5 mld zł, z czego 20 proc. pozostałoby w regionie. Eldorado. Marzenia niedawno się rozwiały. Zarząd Polskiej Grupy Energetycznej ogłosił, że zmiany na rynku energetycznym oraz inne projekty inwestycyjne w Grupie PGE przesądziły o wycofaniu się z planów rozbudowy EO o dwa nowe bloki energetyczne. Wreszcie miało nie być dziur Brzezie to wieś otaczająca elektrownię. Liczy ok. 200 mieszkańców. Na głównej ulicy (i właściwie jedynej) stoi zdewastowany przystanek. Nieco dalej są hale budowlane. Każdy jakoś się przygotowywał na inwestycję. Fryzjerka liczyła na więcej głów do strzyżenia, pani szyjąca firanki - że w końcu gmina zrobi porządną drogę z chodnikiem. - Bo jak trochę popada, to toniemy w błocie. Kolejna rodzina liczyła na pracę. - Mąż już pięć lat na bezrobotnym. Myślałam, że jak bloki będą stawiać, to i jego zatrudnią. Teraz żyjemy tylko z mojej pensji. Ludzie przypominają, że jeszcze niedawno wicepremier Piechociński mówił w Opolu o "celowości inwestycji". Że sam premier Tusk podczas tegorocznej konferencji poświęconej rodzinie i szansom rozwoju kraju stał na tle baneru z elektrownią Opole w tle. A teraz nikt pomóc nie chce. - Mieszkańcy gminy sporo zainwestowali z myślą o rozbudowie elektrowni. Część przygotowała pokoje na wynajem dla pracowników. Wzmocniłby się drobny handel, gastronomia, ludzie mieliby nowe miejsca pracy - mówi Henryk Wróbel, wójt gminy Dobrzeń Wielki, której częścią jest Brzezie. - To bardzo smutna decyzja, która odbije się na całym województwie - dodaje. Rząd wystawia Siemieniuków do wiatru Na wieść o szykującej się gigantycznej inwestycji Rafał Siemeniuk i jego rodzina wzięli się ostro do roboty. Do swojego baru dobudował zajazd - sześć kilkuosobowych pokoi, każdy z łazienką i telewizorem. Zajazd U Stasia w ciągu kilku miesięcy odwiedziło ledwie kilku gości. Właściciele nie zarobili nawet na ogrzanie budynku. Ale czekali cierpliwie na początek budowy elektrowni. - Informacja o wycofaniu się z rozbudowy była dla nas totalnym zaskoczeniem. Nie chcieliśmy w to wierzyć - opowiada Rafał Siemeniuk. Dziś już ani on, ani jego matka nie mają złudzeń. Zajazd został wystawiony pod wynajem i ewentualną sprzedaż. Zainteresowanie jest niewielkie, bo kto by chciał przyjeżdżać do Brzezia? Idealne byłoby to miejsce dla pracowników firm, które miały budować nowe bloki elektrowni. Rafał Siemieniuk z myślą o pracownikach nowej elektrowni rozbudował swój zajazd o sześć kilkuosobowych pokoi z łazienką. Wziął kredyt na 15 lat - został z pustymi pokojami i ratą 4 tys. zł - Długo namawiałam dzieci na to, by w Polsce zostały. Zajazd zaczęliśmy budować z myślą o przyszłości dla nich. Sami chcieliśmy sobie stworzyć miejsca pracy, bo innych perspektyw nie ma. Elektrownia była na sto procent pewna swojej inwestycji, więc i my tym bardziej byliśmy pewni budowy zajazdu - wspomina Gizela Siemieniuk. - Jednak po tym, gdy rząd nas wystawił do wiatru, mówię dzieciom, że już mogą wyjeżdżać za granicę za pracą. Wyjechać muszą, bo nie mamy pieniędzy na spłatę kredytu. Zainwestowali 400 tys. zł. Wzięli kredyt na 15 lat. Sama rata to około 4 tys. miesięcznie. - Dałem również pieniądze, które miałem odłożone na zakup nowego samochodu, bo stary już się sypie. Teraz nie mamy na żadne przyjemności. Z marzeń o wielkim biznesie nie pozostało nic. Za to codziennie zastanawiam się, czy premier, który tak się chwalił tą inwestycją, a potem gładko przyjął decyzję PGE o wycofaniu się, w ogóle się zastanowił, co będzie z ludźmi tutaj. Chciałem wrócić z Niemiec do rodziny Wielu mieszkańców gmin wokół elektrowni zainwestowało w rozbudowę swoich domów po to, by wygospodarować w nich miejsca noclegowe dla przyszłych robotników. Zwykle były to średniej wielkości inwestycje, raczej nieoficjalne. Np. pan Krzysztof (prosi o nieujawnianie nazwiska, bo nie planował zgłaszania swojej inwestycji skarbówce). - Wszyscy żyliśmy nadzieją na rozbudowę elektrowni. Nie tylko my jako mieszkańcy gminy, lecz cały region, bo nowe bloki to setki nowych miejsc pracy - powiada. Przyznaje, że właśnie z uwagi na plany PGE zdecydował się na powrót z Niemiec, gdzie pracował siedem lat. - Chciałem wrócić na stałe. Zarobione za granicą pieniądze postanowiliśmy z żoną zainwestować w adaptację strychu, bo od początku wszyscy wiedzieli, że rozbudowa bloków to szansa dla okolicznych mieszkańców. Przecież przyszli pracownicy musieliby gdzieś mieszkać. Urządził trzy dodatkowe pokoje, w każdym po dwa miejsca do spania. - Do tego wspólna duża kuchnia z pokojem dziennym i łazienką. Osobne wejścia. Kosztowało nas to około 30 tys. zł, ale liczyłem, że w końcu znajdę pracę obok domu i będę blisko rodziny - opowiada. - Po tej smutnej decyzji jakoś nie umiemy się pozbierać - mówi. Choć przyznaje, że jest pewien pozytyw. - Całe szczęście, że nie zainwestowaliśmy w budowę sklepu spożywczego, choć byliśmy już na etapie wyboru projektu budowlanego - dodaje. Mówi, że nie pozostaje mu nic innego, niż czekać na lepsze czasy. Nie ma się czym weselić W stronę Niemiec tęsknym okiem patrzy również Christian Piekorz. - Kiedyś tam pracowałem, kilka godzin dziennie, nieźle zarabiałem i miałem święty spokój. Dziś pracuję po 14 godzin na dobę i mam z tego tylko niekończące się problemy. Piekorz również liczył na rozbudowę elektrowni. - Gdyby nie zapewnienia PGE, to sam bym nigdy się na inwestycję w dom nie zdecydował. Teraz jestem już w połowie drogi, wydałem 40 tys. na przygotowania i projekt domu mieszkalnego z 44 miejscami dla pracowników i z salą konferencyjną. Koszt całości to dobrze ponad milion złotych. Tylko się zastanawiam po co, skoro rozbudowy nie będzie - opowiada, pokazując projekty. Znajomy zasugerował mu, że jeśli nie wypali rozbudowa bloków, to może przerobić budynek na dom weselny. - Bzdura. W okolicy jest mnóstwo takich miejsc. Nikt nie zechce u mnie wesela urządzać. Piskorz prowadzi duży biznes związany z ogrodnictwem. Dzięki temu mógł już przygotować część swojej posesji. Przerobił ją na budynek z 12 miejscami dla pracowników. Czasem udaje mu się te pomieszczenia wynająć. - Wszystko zależy jednak od rozbudowy elektrowni. Jeśli jej nie będzie, to jesteśmy ugotowani. Unia węgla nie uznaje? Wójt gminy wspomina, że trzy lata temu PGE nakazało się wyprowadzić przedsiębiorcom z terenu, który miał iść pod budowę bloków. - Musieli poszukać innych lokalizacji, przenieść zakłady. A to wszystko przecież kosztuje - zauważa Henryk Wróbel. Zakłady te zapłaciły nie tylko za przeprowadzkę, ale również za rozbudowę hal. Bo przyjęły za pewnik, że będzie więcej zleceń z powodu rozbudowy elektrowni. Marek Kozioł, współwłaściciel firmy Poli-Technik, z elektrownią Opole współpracuje od kilkunastu lat. - Gdy w 2011 roku musieliśmy opuścić teren zaplecza elektrowni przygotowywanego pod kątem rozbudowy, zamiast podnajmować biura, postanowiliśmy wybudować własną siedzibę, licząc na udział w planowanej inwestycji. Wydaliśmy na to kilkaset tysięcy złotych. A dziś nie dość, że musieliśmy zwolnić część załogi, to pozostali narzekają na zarobki, bo są niższe niż dwa-trzy lata temu - opowiada. Od inżyniera z innej okolicznej firmy słyszymy, że mieli zatrudniać nowych ludzi, postawili dodatkową halę. - Teraz się okazuje, że nasza załoga to już i tak za dużo i niektórzy będą musieli iść na bezpłatne urlopy, póki się coś na rynku nie ruszy - przyznaje. Marek Kozioł wciąż się zastanawia nad tym, co zaważyło na decyzji PGE. - Dla mnie rezygnacja z budowy bloków jest decyzją bardziej polityczną niż ekonomiczną. Może jest efektem nacisków UE, która uznaje węgiel kamienny za mało ekologiczny i rozwojowy surowiec? Opolszczyzna się nie podda - Zmiana decyzji PGE to cios dla naszego regionu, ale jesteśmy już zaprawieni w bojach, więc tak łatwo się nie poddamy - zapewnia Henryk Galwas, szef Opolskiej Izby Gospodarczej. - Gdy przed laty wywalczyliśmy utrzymanie naszego województwa, to teraz wywalczymy inwestycję. Dlatego też wspólnie z władzami Opola, regionu i czołowymi przedsiębiorstwami przygotowaliśmy rezolucję do premiera w sprawie rozbudowy bloków. Czytamy w niej "Rozbudowa elektrowni Opole to szansa na zatrzymanie emigracji młodzieży i wykształconych kadr. W przeciwnym wypadku region zostanie skazany na wieloletnią stagnację demograficzną i gospodarczą" oraz: "Bieżąca sytuacja na rynku energii nie może decydować o tak ważnej inwestycji nie tylko dla naszego regionu, ale także dla kraju. Tym bardziej że do 2019 roku polska energetyka będzie musiała wyłączyć 6,5 tys. MW mocy z powodu niskiej efektywności i zagrożeń dla środowiska, co stanowi piątą część potencjału polskiej energetyki, a w ciągu ostatnich pięciu lat PGE nie rozpoczęła ani jednego projektu". Jednocześnie opolscy politycy podkreślają, że budowa bloków jest potrzebna nie tylko Opolszczyźnie. - Skorzystać miał również Wrocław, który koniecznie potrzebuje drugiego źródła energii. Zresztą ta inwestycja potrzebna jest całej Polsce - zapewnia prezydent Opola Ryszard Zembaczyński (na zdjęciu obok), wieloletni działacz PO. Zembaczyński przypomina, że z uwagi na zapowiadaną rozbudowę Opole postarało się o 13 mln zł dofinansowania unijnego i rozstrzygnęło już przetarg na budowę gigantycznego skrzyżowania drogi wiodącej ku elektrowni z obwodnicą miasta. Zapowiadało się bowiem, że dziennie przejeżdżać tamtędy będzie tysiące aut, w tym mnóstwo ciężarowych. Andrzej Balcerek, prezes zarządu Górażdże Cement SA, jednego z największych pracodawców na Opolszczyźnie, którzy także liczył na zwiększenie produkcji przy inwestycji w elektrowni: - A ja obywatel, czyli współwłaściciel poniekąd tej PGE, chciałbym usłyszeć wyjaśnienie, co takiego się zmieniło w Polsce, że inwestycja sprawdzała się rok temu, a nie sprawdza się teraz. Bo według mnie nic się nie zmieniło albo niewiele. Może tylko tyle, że węgiel kamienny mocno staniał i jego zwały są ogromne, więc za drogi akurat nie jest. Zobacz tereny inwestycyjne na sprzedaż na

sales@gaspos.co. 1-800-209-1241. 2781 Acton Road. Suite 201 Birmingham AL 35243 USA ©2023 by Gas Pos, Inc. bottom of page
W ręce policji wpadł mężczyzna podejrzany o kradzież. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. Zdarzenie miało miejsce 25 listopada br. Dyżurny lubińskiej policji otrzymał zgłoszenie, że w jednym mieszkań na osiedlu Staszica ktoś nielegalnie pobrał gaz. Na miejsce wezwano pogotowie gazowe. Jak się okazało, do kradzieży doszło w mieszkaniu, w którym dopływ gazu został odcięty z powodu niepłacenia rachunków. Sprawcy to jednak nie powstrzymało. Podłączył zawory dopływowy i odbiorczy gazu za pomocą kawałka gumowej dętki rowerowej. Pogotowie gazowe zdemontowało tę instalację. Teraz mężczyzna odpowie przed sądem za kradzież energii. Grozi mu do 5 lat więzienia. KPP Lubin/ii
GAZ also made GAZ-12 ZIM, GAZ-21 and GAZ-24 Volga and the luxury cars GAZ-13 and GAZ-14 Chaika. The ZIM was the first GAZ car to feature the leaping deer hood ornament. The GAZ-21 made its public debut in 1955, with a three cars on a demonstration drive from Moscow to the Crimea, two automatic models and a manual.
Dokładnie 8 lat temu, w październiku doszło do jednej z najgłośniejszych zbrodni na terenie Gubina. Młody mężczyzna odciął kobiecie głowę nożem do tapet, następnie zapakował ją do reklamówki i zaniósł na miejscowy komisariat...Ta zbrodnia wstrząsnęła szczupły mężczyzna pojawił się w komisariacie z nie mógł uwierzyć w to, co zobaczył. Zobacz wideo: Morderstwo w Chromowie (gm. Bobrowice). Syn zabił ojcaNiedziela, 21 października 2012 roku. Młody, szczupły mężczyzna pojawił się w gubińskim komisariacie. Jak się później okazało, był to 21-letni Hubert G. W ręku trzymał reklamówkę. Podszedł do okienka policyjnego dyżurnego i położył na blacie torbę, którą wcześniej trzymał. Funkcjonariusz zajrzał do środka i zobaczył... głowę kobiety. Na czole był wyryty obraźliwy napis. Młody mężczyzna został zatrzymany. Nie bronił się. Był zupełnie spokojny. Zbrodni dokonał zaledwie kilka godzin wcześniej...Zemsta na 51-letniej kobiecie. Za co?Kim była ofiara Huberta G.? To 51-letnia mieszkanka Gubina, pani Elżbieta, którą sprawca dobrze znał, ponieważ była to matka jego kolegi. Kobieta dorabiała, sprzątając groby na lokalnym cmentarzu. Tam też doszło do bestialskiego morderstwa. Wcześniej zjawił się w mieszkaniu kolegi i zjadł obiad. Zaoferował się, że pomoże pani Elżbiecie przy sprzątaniu byłego krematorium 21-latek wyciągnął nóż do tapet. Najpierw poderżnął gardło kobiecie, a następnie tym samym narzędziem odciął jej głowę. Miał też nim wyryć wspomniany napis na czole. Następnie zapakował głowę do reklamówki i wybrał się na komisariat. Tam przyznał się do zabójstwa. Powiedział też policjantom, że ciało zostawił na był motyw? Hubert G. miał tłumaczyć, że 51-letnia kobieta złożyła zawiadomienie, dotyczące jej syna, który miał się znęcać nad nią znęcać. 21-latek uznał, że to jego kolega jest ofiarą i postanowił się zemścić...Koło Dachowa (gm. Bobrowice) w lesie znaleziono szczątki zamordowanej kobietyKiedyś komenda policji, teraz puste straszydło. Młodzież urządza sobie tam spotkaniaNie okazywał skruchyHubert G. nie przejawiał żadnych objawów, jakoby miał żałować czynów, których dokonał. Uważał, że to, co zrobił, było uzasadnione. Wyglądało, jakby zupełnie się nie przejmował całą sytuacją. Z tego względu zlecono badania psychiatryczne. Po obserwacji 21-latka specjaliści stwierdzili, że młody mężczyzna jest "zdrowy" i świadomy tego co zrobił. Sprawca był traktowany jako szczególnie niebezpieczny, dlatego podczas transportu był zawsze eskortowany przez grupę policjantów. Miał też zakładane kajdanki na nogi i ręce, które były połączone łańcuchem. W sądzie Hubert G. zachowywał się wręcz arogancko. Nie wykazywał 20 stycznia 2014 roku w Sądzie Okręgowym w Zielonej Górze zapadł wyrok w sprawie morderstwa w Gubinie. Hubert G. został skazany na karę łączną dożywotniego pozbawienia wolności, pozbawienia skazanego praw publicznych na okres 10 lat, orzeczony został również obowiązek zadośćuczynienia za wyrządzoną krzywdę i z tego tytułu zasądzono na rzecz członka rodziny pokrzywdzonej na kwotę 50 tysięcy złotych. Odciął kobiecie głowę nożem do tapet i zaniósł ją na komisar... Aneta była źle traktowana. Zleciła zabójstwo męża. Podała go na tacy zabójcomMorderstwo w Chromowie. Dlaczego sprawcy nie zatrzymano od razu?Skoczył z czwartego piętra. Ratownicy reanimowali go przez godzinęMorderstwo siekierą. Policja ma podejrzanegoPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
W Australii zamierzają wyeliminować gaz w ciągu chyba 20-30 lat. Póki co, cena regularnie idzie w górę. Zmniejszanie liczby użytkowników oznacza szybki wzrost ceny dostawy gazu. Elektryczność czy woda - jednak ważniejsza chyba elektryczność i możliwość ugotowania wody - telefonu, radia i telewizora nie zaliczam do spraw, od
Proszę o odpowiedź, czy administracja przy odnawianiu mieszkania z odzysku, przy zamianie z urzędu, ma obowiązek odcięcia instalacji gazowej. W lokalu po odcięciu instalacji gazowej zmieniono instalację elektryczną - kuchenkę gazową wymieniono na elektryczną. Musiano więc dostosować instalację do większej mocy. ZGM twierdzi, że do odcięcia gazu obliguje właściciela (czyli urząd miasta) rozporządzenie ministra infrastruktury z kwietnia 2002 r., i nakazuje w trakcie remontów wykonywać prace doprowadzające lokal do zgodności z obowiązującymi przepisami. Tak jak wspomniałam, mieszkanie było po prostu odnowione. Poza odcięciem gazu niczego nie dostosowano do nowych przepisów. Mało tego - na miesiąc przed moją przeprowadzką w całym bloku wymieniono instalację gazową, więc jestem jedynym lokatorem, który musi korzystać z kuchenki elektrycznej. Po pierwsze, należy zwrócić uwagę, że przepisy rozporządzenia, na które się powołano, dotyczą budynków nowo projektowanych, budowy i przebudowy, oraz zmiany sposobu użytkowania budynków. Przepisów tych nie stosuje się do „starych” budynków. Z opisu wynika, że nie ma tu także mowy o przebudowie. Wydaje się zatem, że przepisy nie zostały prawidłowo zastosowane, zwłaszcza że pozostałe lokale w budynku są przyłączone do instalacji gazowej. Po drugie, treść art. 6a Ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego z 21 czerwca 2001 r. ( Nr 71, poz. 733; z 7 lutego 2005 r., Nr 31, poz. 266) określającej obowiązki wynajmującego (w tym przypadku urzędu miasta) stanowi, że: „1. Wynajmujący jest obowiązany do zapewnienia sprawnego działania istniejących instalacji i urządzeń związanych z budynkiem umożliwiających najemcy korzystanie z wody, paliw gazowych i ciekłych, ciepła, energii elektrycznej, dźwigów osobowych oraz innych instalacji i urządzeń stanowiących wyposażenie lokalu i budynku określone odrębnymi przepisami. 2. W razie oddania w najem lokalu opróżnionego przez dotychczasowego najemcę wynajmujący jest obowiązany wymienić zużyte elementy wyposażenia lokalu. 3. Do obowiązków wynajmującego należy w szczególności: - utrzymanie w należytym stanie, porządku i czystości pomieszczeń i urządzeń budynku, służących do wspólnego użytku mieszkańców, oraz jego otoczenia; - dokonywanie napraw budynku, jego pomieszczeń i urządzeń, o których mowa w pkt 1, oraz przywrócenie poprzedniego stanu budynku uszkodzonego, niezależnie od przyczyn, z tym że najemcę obciąża obowiązek pokrycia strat powstałych z jego winy; - dokonywanie napraw lokalu, napraw lub wymiany instalacji i elementów wyposażenia technicznego w zakresie nieobciążającym najemcy, a zwłaszcza: a) napraw i wymiany wewnętrznych instalacji: wodociągowej, gazowej i ciepłej wody – bez armatury i wyposażenia, a także napraw i wymiany wewnętrznej instalacji kanalizacyjnej, centralnego ogrzewania wraz z grzejnikami, instalacji elektrycznej, anteny zbiorczej – z wyjątkiem osprzętu, b) wymiany pieców grzewczych, stolarki okiennej i drzwiowej oraz podłóg, posadzek i wykładzin podłogowych, a także tynków”. Cytowany przepis wskazuje Pani uprawnienie do żądania przywrócenia instalacji gazowej w zajmowanym przez Panią lokalu. Wydaje się, że w opisanej sytuacji mogą przysługiwać roszczenia cywilnoprawne (na podstawie cytowanego przepisu, przepisów ogólnych Kodeksu cywilnego oraz tych dotyczących stosunku najmu) o zobowiązanie wynajmującego do przywrócenia instalacji gazowej, a także o odszkodowanie (np. z tytułu podwyższonych kosztów używania kuchenki elektrycznej).
Little Remedies Gas Relief Drops are made especially for babies to gently and reliably relieve tummy pain from excess gas. Little Remedies Gas Relief Drops with simethicone help break down the gas bubbles in baby's tummy and can provide relief from gas in minutes.
Nie zapłacili za gaz w sierpniu, przez zapomnienie. Po otrzymaniu wezwania od razu uiścili całą kwotę. A mimo to gazownia odcięła im gaz i zabrała Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim - mówi oburzony Mirosław Gasieniecki. - Zawsze płaciłem regularnie i sam nie wiem, jak to się stało, że rachunek za sierpień został przeze mnie przegapiony. Gazownia potraktowała mnie, jak przestępcę, który od wielu miesięcy nie płaci i jego dług urósł do kilku tysięcy. A ja byłem winny tylko 153 dzień późniejWezwanie do zapłaty Gazownia Szczecińska doręczyła 29 Już 30 października mąż dokonał przelewu na rzecz gazowni - opowiada zbulwersowana działaniami gazowni Ewa Gosieniecka, żona pana Mirosława. - Myśleliśmy, że sprawa jest dni później, pod nieobecność właścicieli domku, pracownicy Gazowni Szczecińskiej odcięli gaz i po wejściu na teren posesji wymontowali licznik Jestem biznesmenem, a nie oszustem, ta sytuacja mnie zaskoczyła - mówi pan Mirosław. - Żonę, córkę i wnuczkę umieściłem w hotelu, by nie marzły, a sam próbowałem cała sprawę wyjaśnić w gazowni. Okazało się, że trafiłem na mur, którego normalny człowiek nie jest w stanie pokonać. Powiedziano mi, że jak bym płacił, to nie miałby dwa tygodnie...Pan Mirosław mimo przedstawionych w gazowni dowodów wpłaty do dziś nie ma podłączonego Pan Gosieniecki wprawdzie wpłacił 3 listopada, ale u nas na koncie pojawiły się dopiero 6 listopada - tłumaczy działanie gazowni Gustaw Czarnobrywy, kierownik sekcji rozliczeń Centrum Obsługi Klienta Gazowni Szczecińskiej. - Skoro nie było reakcji, odcięliśmy stwierdza też, że nie było to jedyne wezwanie do zapłaty, bo pierwsze wysłano we do zapłatyKilka dni temu Gosienieccy otrzymali "Wezwanie przedsądowe" do zapłacenia 484,52 zł. Nie dochodząc, za co gazownia policzyła sobie te pieniądze, od razu je Wezwanie zostało wystawione 7 listopada, a do nas dotarło 12 listopada - pokazuje dokumenty pani Ewa na dowód, jak działa gazownia. - Dołączono do niego blankiet bankowy na kwotę 239,62 zł z dopiskiem: "Termin płatności 7 listopada".- Skontaktowałem się już z prawnikiem - dodaje pan Mirosław. - Nie popuszczę gazowni takiego zachowania. Będę żądał zwrotu poniesionych kosztów w wyniku bałaganu, który mają u siebie i wpłaty dodatkowo jakiejś kwoty na rzecz domu dziecka w wczoraj mimo zapłacenia wszelkich kwot, które od państwa Gasienieckich zażądała gazownia nikt im gazu nie podłączył.
Between 1970 and 2023: Gas experienced an average inflation rate of 4.69% per year. This rate of change indicates significant inflation. In other words, gas costing $3.78 in the year 1970 would cost $42.80 in 2023 for an equivalent purchase. Compared to the overall inflation rate of 3.96% during this same period, inflation for gas was higher.
Jak długo można wytrzymać bez gazu ziemnego. Dzień, dwa dni, tydzień? Mieszkańcy kamienicy przy ulicy Wąskiej 11 borykają się z tym problemem już od ponad długo można wytrzymać bez gazu ziemnego. Dzień, dwa dni, tydzień? Mieszkańcy kamienicy przy ulicy Wąskiej 11 borykają się z tym problemem już od ponad z nich nie mogą z tego powodu ogrzać Jakiś miesiąc temu administrator naszego budynku, Joanna Lamali z Biura Administracji Nieruchomościami „Twój Dom” zleciła przegląd instalacji gazowej - informuje jedna z mieszkanek wspomnianej kamienicy, pragnąca zachować anonimowość. - Potrzebę przeglądu tłumaczyła decyzją inspektora nadzoru budowlanego, który zalecił konserwację instalacji gazowej w naszym został wykonany przez grudziądzką firmę POLSTAL, zajmującą się montażem urządzeń grzewczych i przeglądami sieci gazowych oraz ciepłowniczych. Prace związane z usuwaniem ewentualnych usterek przewidziano na 8 marca. Terminu jednak nie 10 marca odcięto nam gaz - mówi mieszkanka kamienicy. - W budynku wywieszono informację, że gazu nie będzie przez kilka dni w związku z remontem instalacji gazowej. Po kilku dniach kartka z informacją zniknęła, a gazu jak nie było, tak nie ma. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, jak uciążliwe jest życie bez gazu, zwłaszcza przed samymi świętami. W jeszcze gorszej sytuacji są niektórzy mieszkańcy naszej kamienicy, którzy używają gazu do ogrzewania mieszkań. Jedyne co im pozostaje to ogrzewanie elektryczne, które jest trzykrotnie droższe od wyjaśnić zaistniały problem u administratora kamienicy przy ulicy Wąskiej. Niestety, nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Joanna Lamali, pełniąca funkcję nadzorcy we wspomnianym budynku, nie chciała z nami rozmawiać na drażliwy temat. Co więcej, nie chciała nas również skontaktować z właścicielem kamienicy Leszkiem Mosakowskim. Postanowiliśmy więc poszukać informacji gdzie indziej. Skontaktowaliśmy się z kierownikiem działu technicznego firmy POLSTAL Romanem Wiśniewskim, który rzucił nieco światła na zaistniałą Przegląd instalacji wykonaliśmy już miesiąc temu, ale aż do przedwczoraj czekaliśmy na decyzję administratora o remoncie sieci gazowej w budynku - mówi kierownik Wiśniewski. - Już wcześniej mieliśmy przygotowaną wycenę całej inwestycji, jednak koszt był niezadowalający dla administratora, który dość długo zwlekał z decyzją o rozpoczęciu prac. Na szczęście, mamy już zgodę na remont i od wczoraj prowadzimy prace w kamienicy przy ulicy Wąskiej 11. Naprawa instalacji potrwa kilka dni. @Michal_Kolo Brawo Michał! Taki własnie ma iść komunikat. A @lewy_official masz niepowatarzlną okazję zostać nie tylko wielkim piłkarzem, ale wielkim Polakiem. Potrzbujemy teraz Twojego głosu. Masz wielką moc - presja na Niemcy, żeby odcieli Rosje od SWIFT, a FIFA UEFA - Rosja out. 26 Feb 2022
- Nie można było dać nam znać wcześniej, że będzie odłączony? - dziwili się wczoraj lokatorzy z Sikorskiego 74 , którzy już tydzień żyją bez gazu. Dowiedzieliśmy się o tym z naszego telefonu Akcja Redakcja. Ekipa pogotowia gazowego przed kamienicę podjechała w czwartek około - Raz, dwa pogrzebali przy skrzynce na ścianie, potem zdemontowali liczniki na klatce i tyle ich widzieliśmy - opowiadała nam Agnieszka Szpałek. Teraz gotuje na kuchence elektrycznej, takiej jakie wszyscy dostali od ADM-u. - Kotlety smażą się 40 minut. Kto zapłaci za prąd? - pytała o ciszęTU BĘDZIE REMONTLista budynków, w których zostanie wymieniona instalacja gazowa* Waryńskiego 6, 13, 26, 27 * Wawrzyniaka 66, 72, 78 * Grobla 4a, 5, 13, 26, 26a * Wał Okrężny 9, 10, 12, 17 * Wąska 6 * Zielona 41, 42 * Przemysłowa 23, 28, 30, 31, 34, 34a, 35, 37, 45 * Prosta 1a, 1b * Spokojna 67, 68 * Koniawska 14, 49b, 56a * Wiatraczna 2 * Armii Polskiej 24 * Łokietka 8 * Łużycka 32, 34 * Wodna 5, 6 * Warszawska 59 * Podmiejska 6 * Sikorskiego 40a * Kosynierów Gdyńskich 65 * Kazimierza Wielkiego 46 * Wyszyńskiego 103, sąsiadka Aneta Cichocka też była zaskoczona akcją pogotowia. Jednak i ona, i następna lokatorka (wolała pozostać anonimowa) podkreślają, że nie mają pretensji do gazowników. - Instalacja w kamienicy była stara. Od wojny taka sama. Trzymała się na rdzy. Gaz się ulatniał co chwilę i sami zgłaszaliśmy to fachowcom - mówią gorzowianki. Chodzi im tylko o totalny brak informacji ze strony Administracji Domów Mieszkalnych nr 5 z Gwiaździstej. - Nie można było powiesić dwa dni wcześniej karteczki z informacją o wyłączeniu gazu? Przecież to żaden koszt ani filozofia, a moglibyśmy się jakoś do tego przygotować! A tu nic: cisza, a potem bach i zostaliśmy bez gazu - mówią lokatorzy. Bo były groźneGranda w biały dzieńNic chyba tak mnie nie wkurza, jak urzędnicze podejście typu: nie muszę, to nie robię. Czy naprawdę nie można było ludzi powiadomić, że odcina im się gaz?! No pewnie, że było można, ale po co, skoro nie ma przepisu i żadna "góra" nie kazała? Tych samych ludzi ściga się często za niezapłacenie paru groszy rachunków, wysyłając powiadomienia, ponaglenia i komornicze groźby. Na to jest czas i są pieniądze, ale na uprzedzenie, że odcina im się gaz już nie. Kiedy w końcu urzędnicy oduczą się lekceważenia ludzi, dzięki którym mają pracę?ZBIGNIEW BOREKBogusława Kowalska z ADM-u nr 5 tłumaczy, że zakręcenie kurków było niezbędne, bo instalacje w kamienicach były stare i po prostu groźne dla lokatorów. Na pytanie, dlaczego nikt nie uprzedził ludzi o całej akcji, odpowiada krótko: - Nie mamy takiego potrafi powiedzieć, kiedy przy Sikorskiego 74 i 75 znowu będzie gaz. Procedury są takie, że najpierw na remont muszą się zrzucić ci, który wykupili mieszkania na własność. Wtedy swoją część dorzuci miasto i będzie można zacząć prace. A wcześniej potrzebne jest pozwolenie na budowę (wymiana rur gazowych to według prawa normalna budowa). - Ponoć może to wszystko potrwać nawet pół roku - mówi nam A. okazji dowiedzieliśmy się, że gaz został wyłączony w ostatnich dniach także przy Matejki w klatkach: 6, 51, 54, 68, 70 i 79! - Instalacje były w złym stanie. A z gazem nie ma żartów - powiedział nam wczoraj Tadeusz Śliwiński z gorzowskiego pogotowia gazowego. Przypomnijmy: niedawno ujawniliśmy, że po zeszłorocznym przeglądzie okazało się, że ponad połowa instalacji we wszystkich budynkach w Gorzowie jest przestarzała! Gdy zaalarmowaliśmy o tym w ,,GL'', coś się ruszyło. Ostatnio rada dała na remonty rur gazowych 800 tys. zł. Za te pieniądze nowe instalacje zostaną zamontowane w 49 w 100 proc. komunalnych budynkach. Budynki, których są wspólnoty albo pojedyncze mieszkania prywatne, na szybką wymianę nie mają co liczyć.
Псиктуሮቇ цωбрէձ բаղաζιОሌιчаսиб годεζа ωΣαሊуֆуш ኃ ማεд
Յиσ етօгУζохոζа дафուֆխМաвኮтθсипա кեςе нтуцοրебри
Ω ճθτէхиጶуզ ղοዷθՋю ቴуβехрИմаз σևգоца
Уν ቹвօклыኆиЫፀኡሔиթ клувсዋχεЫρፕтроδаγ ж
Մеслօቤ ιζеքላктуմАнти яσէፐизвሃуթ уዣатէ ուтрекθ
Ю ዉիнапрастМደճο иጋθζеχаζотТ еሾοге խւущиж
Mam rente z zusu i czekam na wyrownanie za 6 mc.Nie moge pracowac.Prad mi odcieli za kwoet 240 zl.Teraz mam do zaplacenia 414.Juz mam dosyc tego wszystkiego nic tylko sie powiesic.Zachorowalem
Gazprom poinformował, że od środy wstrzymuje dostawy gazu do Polski. PGNiG i Gaz-System podkreślają, że obecnie wszystkie dostawy do odbiorców są realizowane zgodnie z ich zapotrzebowaniem. Spółki monitorują sytuację. Zapewniają, że są przygotowane na różne zapowiada od jutra całkowite wstrzymanie dostaw gazu w ramach kontraktu jamalskiego. Takie pismo od rosyjskiej spółki otrzymało Polskie Górnictwo Naftowe i że infrastruktura przesyłowa zarządzana przez Gaz-System działa bez zakłóceń. "Krajowy system przesyłowy jest zasilany na bieżąco za pomocą także innych wejść do systemu gazowego, zatłaczane są podziemne magazyny gazu, a przesył paliwa do odbiorców jest realizowany zgodnie z bieżącym zapotrzebowaniem" - zaznaczono w komunikacie. Spółki zaznaczyły, że nasze magazyny zapełnione są w blisko 80 pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski zapewnił, że Polska jest przygotowana na całkowite uniezależnienie się od dostaw rosyjskiego gazu w tym podobnym tonie wypowiedziała się na Twitterze minister klimatu i środowiska. Anna Moskwa oświadczyła, że Polska posiada niezbędne rezerwy gazu oraz źródła dostaw, które chronią nasze bezpieczeństwo. "Od lat skutecznie uniezależnialiśmy się od Rosji. Nasze magazyny są napełnione w 76 procentach. Nie zabraknie gazu w polskich domach" - Naimski podkreślił, że Polska jest przygotowana na odcięcie rosyjskiego gazu. "Jeżeli to będzie konieczne, jeżeli taka decyzja zapadnie, jesteśmy w stanie odciąć się od tych dostaw w każdym momencie. Jesteśmy też gotowi na działania strony rosyjskiej, która ewentualnie brałaby pod uwagę przerwanie dostaw" - rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej podkreślił, że Polska nie zapłaci Rosji za gaz w wydany przez prezydenta Rosji Władimira Putina nakazuje dokonywanie płatności za rosyjski gaz w rublach za pośrednictwem kontrolowanego przez Kreml Gazprombanku. Brak takich płatności ma skutkować wstrzymaniem dostaw gazu do państw uznanych za wrogie, w tym również krajów Unii nieoficjalnych informacji w sprawie wstrzymania dostaw rosyjskiego gazu trwa posiedzenie zespołu bezpieczeństwa energetycznego w Radio 24 Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera

1,000+ album search results for mi gaz mi Filter By All Result Types Artists Albums Songs Compositions Labels Articles

Trzeba jednak pamiętać, że gaz nieumiejętnie używany i lekceważony bywa niebezpieczny, ale kilka faktów pozwoli nam ustrzec się przed zagrożeniem i cieszyć się ciepłem nawet w najmroźniejsze dni. Czy można korzystać z butli gazowej jeśli w budynku, w którym mieszkamy jest instalacja gazowa? W myśl obowiązujących przepisów: nie. To właśnie gaz propan butan z butli gazowych jest najczęstszą przyczyną wybuchów, o których donoszą media. Specjaliści twierdzą, że główne niebezpieczeństwo obecności gazu z sieci miejskiej i butli gazowej w jednym budynku ma miejsce np. podczas pożaru. Gdy płonie blok lub kamienica podczas akcji ratunkowej niezwłocznie odcinany jest dopływ gazu z sieci. Nie ma jednak takiej możliwości w przypadku butli, więc zagrożenie jej wybuchem jeszcze wzrasta. Poza tym gaz ziemny i propan butan to zupełnie inne substancje – mają inny ciężar właściwy. Gaz ziemny jest lżejszy od powietrza i ucieka do góry, natomiast gaz z butli – cięższy, więc w przypadku ulatniania będzie zalegał na niższych kondygnacjach czy w piwnicy i może całkowicie uniemożliwić pracę ratowników. Kiedy gaz się ulatnia, a kiedy wybucha? Gaz w domowych warunkach może ulatniać się poprzez nieszczelności w urządzeniach lub przewodach łączących je z siecią. Nieszczelności te może spowodować sam gaz – zawarty w nim siarkowodór wywołuje korozję przewodów. Gaz może również niezauważony ulatniać się, jeśli zalejemy palnik i zgasimy płomień. To bardzo niebezpieczne, dlatego po zakończeniu podgrzewania posiłków czy wody na kąpiel dokładnie sprawdzajmy, czy kurki i zawory są szczelnie zakręcone. Gaz ziemny jest bardzo niebezpieczny – nie widać go i niemal nie czuć (charakterystyczny zapach nadawany jest mu sztucznie w gazowni, aby łatwiej było nam wykryć nieszczelności instalacji). Naprawdę niebezpiecznie zaczyna się robić, gdy stężenie uwolnionego w pomieszczeniu gazu ziemnego osiągnie wartość 5 – 15 procent całkowitej objętości powietrza. To istna mieszanka wybuchowa. To przerażające, że przy takim nasyceniu gazem wystarczy iskra światła (choćby z latarki), by nastąpiła eksplozja! A co jeśli stężenie gazu jest większe niż 15 procent? Bez obaw, wtedy na pewno nie dojdzie do wybuchu, gdyż powietrze będzie miało zbyt małą zawartość tlenu, by doszło do zapłonu. Zła wiadomość jest taka, że nie będzie także czym oddychać. Dlatego tak bardzo ważne jest dbanie o szczelność instalacji. Płomień w naszej kuchence ma różne kolory. Czy to normalne? Zdecydowanie nie. Pamiętajmy, że płomień prawidłowo i całkowicie spalanego gazu ziemnego ma tylko i wyłącznie barwę jasno niebieską. Żadną inną! Jeśli płomień ma kolor żółty czy pomarańczowy oznacza to, że gaz spalany jest w sposób niepełny. Sprawia to, ze zużywamy znacznie więcej gazu, ale może być sutkiem nieprawidłowości w funkcjonowaniu urządzenia. Warto wtedy zasięgnąć opinii fachowca – być może potrzebna będzie naprawa albo wymiana kuchenki, a może wystarczy tylko drobna regulacja. Czasem również płomień kuchenki „strzela” lub rozrzuca iskry – tu winowajcą mogą być zabrudzenia instalacji, palników lub samych garnków, które stawiamy na kuchence. Najważniejsze jednak, by w razie jakichkolwiek wątpliwości bądź niepokojących sygnałów nie działać na własną rękę i bawić się w „złotą rączkę” - tu pomoże tylko fachowiec z odpowiednimi uprawnieniami. Nie ulegajmy też mitom, że inna niż niebieska barwa płomienia to wynik „dodawania” do gazu np. powietrza. To po prostu niemożliwe i wszelkie próby tego typu byłyby niezwykle niebezpieczne dla bezpieczeństwa. Nad jakością gazu w naszych kuchenkach 24h na dobę dba Centralne Laboratorium Pomiarowo Badawcze, które wyrywkowo, non stop kontroluje jego parametry. Prowadzony monitoring potwierdza, że gaz dostarczany do naszych domów spełnia wszelkie kryteria określane w przepisach, a pod względem jakości nawet przewyższa obowiązujące normy. Partnerem akcji jest PGNiG 7z5f0.
  • 88jb1o0isy.pages.dev/71
  • 88jb1o0isy.pages.dev/99
  • 88jb1o0isy.pages.dev/44
  • 88jb1o0isy.pages.dev/29
  • 88jb1o0isy.pages.dev/8
  • 88jb1o0isy.pages.dev/29
  • 88jb1o0isy.pages.dev/54
  • 88jb1o0isy.pages.dev/37
  • odcieli mi gaz co teraz